Jesienne rytuały

Jesień w tym roku przyszła bez słowa wstępu, po prostu wparowała z chłodnym deszczem, burym niebem i przenikliwie zimnymi wieczorami. Zaskoczona tą nagłą wizytą musiałam zdjąć z szafy pudła z jesiennymi swetrami i zabrać się za wymianę naszej garderoby. Zazwyczaj robię to pod koniec września, jednak tym razem trzeba się było pożegnać z letnimi sukienkami trochę wcześniej. Napisałabym „niestety”, ale prawda jest taka, że lubię jesień – ten moment przejścia, kiedy dla poprawy komfortu trzeba się trochę opatulić, napić ciepłej herbaty, popatrzeć w strzępiaste chmury, gnające po niebie.

Zanim do Polski dotarła moda na nazywanie wszystkiego co relaksujące i sprzyjające odprężeniu hygge każdy z nas na pewno miał stare sposoby zrelaksowania się na przekór złej pogodzie. Już jako dziecko lubiłam czytać książki na łóżku, słysząc rytmiczne kapanie deszczu o blaszany parapet – moja córka też to bardzo lubi. Jako dorosła osoba nie mam tyle czasu, aby leżeć godzinami z nosem w książkach, choć raz na jakiś czas zdarza mi się przepaść z jakąś lekturą w sypialni, natomiast cenię sobie małe przyjemności. Pośród nich są proste zabiegi pielęgnacyjne, takie jak peeling, maseczka, czy długa kąpiel w wannie (na nią nie pozwala mi jeszcze zbyt często mój 5-miesięczny bobas, ale prysznic też mnie na szczęście odpręża).

Lubię kosmetyki o naturalnym zapachu. Peeling Sylveco dostałam od znajomej i jestem mile zaskoczona jego składem, zapachem i działaniem. Kosmetyk ten jest przeznaczony głównie do cery tłustej, z poszerzonymi porami. Ponieważ mam cerę mieszaną czasem zdarzają mi się dni, kiedy na mojej twarzy pojawiają się „problemy” i szczerze mówiąc wolę wtedy pomóc skórze wykluczyć przyczynę, niż maskować owe problemy korektorem.

W prostym składzie peelingu znajduje się skrzyp polny oraz korund, który delikatnie złuszcza martwy naskórek – nie podrażnił on mojej cery, mimo że jest dosyć wrażliwa. Po użyciu, zostawiłam go na parę minut jako maseczkę, a potem spłukałam czystą wodą i nałożyłam krem. Mam wrażenie, że mojej skórze było dużo łatwiej „wypić” nawilżające składniki kremu po takim oczyszczaniu.

Wracając do jesiennych rytuałów sprzyjających odprężeniu: robienie i obrabianie zdjęć jest jednym z nich, więc mam dla Was porcję fotografii, zapraszam do oglądania 🙂

Ula.

 

Daylight-Stories_sylveco_peelingDaylight-Stories_styleco_peeling3Daylight-Stories_peeling_sylveco_7Daylight-Stories_styleco_peeling6Daylight-Stories_styleco_peeling5Daylight-Stories_peeling_sylveco_10Daylight-Stories_styleco_peeling4Daylight-Stories_peeling_sylveco_9Daylight-Stories_peeling_sylveco_8

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jesienne rytuały

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s